Porady starego wilka morskiego

Uwierzcie mi – nie ma to jak usiąść przy wielkim ognisku po całym dniu żeglowania po jeziorze. Dlatego zorganizowałem właśnie takie posiedzenie dla wszystkich moich znajomych, którzy przyjechali akurat na żagle. Było wszystko – kiełbaski, miła atmosfera, nawet ktoś przyniósł gitarę, by umilić nam czas. W trakcie trwania naszej małej imprezy zobaczyliśmy, że pojawił się wśród nas nieznajomy. Właściwie nieznajomy to bardzo hucznie powiedziane, wszyscy znali starego kapitana Mariana.

Żeglarskie opowieści dziwnej treści

pomocne porady żeglarskieMarian na początku nic nie mówił – chyba nie czuł się dobrze wśród takiej ilości osób. Dlatego podszedłem i zacząłem wypytywać go o jakieś pomocne porady żeglarskie. Jeżeli on czegoś nie wie, to albo nie jest to ważne, albo nie istnieje. Zaczął więc swoją opowieść od ciekawostek, w jaki sposób można rozpoznać zbliżającą się burzę. Podał kilka różnych sposobów – od oglądania nieba, po wiatr i ruch wody. Jednak najciekawsze było dla mnie wypatrywanie burzy poprzez oglądanie zachowania ptaków. Marian powiedział, że to w ten sposób najłatwiej jest wykryć zbliżającą się burzę – jeżeli ptaki zaczną się burzyć, to należy zwinąć żagle i zawrócić do portu. Potem poradził, by liny na okres zimowy pokrywać smołą lub inną, oleistą substancją. Pozwala to nie tylko zabezpieczyć samą linę przed zniszczeniem, ale chroni ją też przed grasującymi gryzoniami. Powiedział też, by zaopatrzyć się w odpowiedni smar, który poprawia szybkość łodzi oraz sprawia, że woda mniej jej szkodzi. Na koniec pokazał mi kilka przydatnych węzłów, które mogłyby mi się przydać na pokładzie. Między innymi był to węzeł pozwalający na lepsze i bardziej schludne przechowywanie lin, węzeł prosty, który jest mocniejszy, a łatwiej jest go rozwiązać od zwykłej pętli oraz inne, każde mające swoje wybrane zadanie. Nawet nie zobaczyliśmy, w którym momencie mnie i Mariana otoczyła ogromna widownia – wszyscy zasłuchani byli w opowieść starego wilka morskiego. Marian trochę się speszył, ale szybko został zachęcony do dalszego mówienia. W ten sposób minęła reszta wieczora – na słuchaniu porad starego żeglarza.

Od tego czasu staraliśmy się zapraszać Mariana na każde nasze spotkanie – w nagrodę zawsze opowiadał nam ciekawe historię, lub dzielił się kolejnymi przydatnymi radami. Wiele z nich używałem już następnego dnia, gdyż były to rady z zakresu „czemu sam na to nie wpadłem?”. Jeżeli sami znacie jakiegoś starego marynarza – otwórzcie się na niego. Jest to prawdziwa skarbnica nieocenionej wiedzy żeglarskiej.