Opinie o nowoczesnej tapecie z włókna szklanego

Od lat walczymy z grzybem i pleśnią u córki w pokoju. Z początku mąż próbował problem zamalować, ale oczywiście efekt był bardzo krótkotrwały. Później kupowaliśmy mnóstwo różnych specyfików dostępnych w internecie, które miały sprostać problemowi. Niestety również po czasie znowu problem powracał. Było to dla mnie bardzo przykre, bo nie chciałam narażać dziecka na wdychanie i na przebywanie w takim pomieszczeniu. Byłam tak zrezygnowana, że nawet córki łóżko przeniosłam do nas do sypialni. Wiem, że nie było to rozwiązanie problemu, a jedynie ucieczka od konsekwencji narażenia córki na choroby, jakich mogłaby się nabawić.

Nowoczesna tapeta z włókna szklanego w domu

nowoczesne włókno szklane - tapetaKażdego dnia powtarzałam mężowi, że trzeba coś zrobić z tym pokojem. Był u nas fachowiec, który uznał, że dach jest nieszczelny i to przez to wychodzi na ścianę wilgoć. Oczywiście postanowiliśmy dach pokryć papą i zastosować odpowiednią izolację. Na tę chwilę problem zniknął. Jednak ostatnio był u nas kolega, który trochę siedzi w budowlance i uznał, że problem powróci, a my musimy zrobić wszystko, by temu zapobiec. Zaproponował nam byśmy zastosowali nowoczesne włókno szklane – tapeta. Rozwiązanie niby banalne, ale dzięki swojej fakturze i materiałowi z jakiego jest tapeta wykonana idealnie zapobiega rozwojowi grzybów i pleśni na ścianach. Dzięki temu, że materiał ma zdolność do oddychania umożliwia swobodne przenikanie pary wodnej. Jest to innowacyjne rozwiązanie, które nie każdy jeszcze zna. Taką tapetę bez problemu później można pomalować na dowolny kolor także nawet córka nie będzie musiała rezygnować ze swojego ulubionego różowego koloru ścian. Jeszcze tego samego dnia, co był ten znajomy, mąż pojechał do sklepu budowlanego, by znaleźć taką tapetę. Dzięki pomocy pracowników udało się dobrać odpowiednią wielkość rolek i zakupić odpowiedni klej. Okazało się, że aplikacja jest banalnie prosta i trwa chwilę. Tak naprawdę mąż mógł sam tę tapetę założyć, nie musieliśmy wzywać fachowców, którzy wygenerowaliby jedynie tylko dodatkowe koszty.

Z moją pomocą udało nam się założyć tapetę. Po kilku dniach pomalowaliśmy ją na ulubiony kolor córki. Mamy nadzieję, że już niechciani goście na ścianie się więcej nie pojawią. Obecnie mija już kolejny miesiąc i po grzybie nie ma śladu. Jesteśmy wdzięczni koledze, że zasugerował nam to rozwiązanie. Zapewne sami byśmy na to nie wpadli. My jesteśmy szczęśliwi, że córka nie musi już przebywać w takim pomieszczeniu, a ona znowu może cieszyć się tym, że ma własny kąt.