Montowanie szyb za pomocą mini żurawia

 

Moja praca jest dość wyjątkowa – mianowicie jestem monterem szyb w wieżowcach. O ile jest to dość ciekawa praca, o tyle jest ona trudna. W końcu muszę operować szklanym panelem, który nie może się potłuc. Gdyby został uszkodzony, prawdopodobnie rozbiłby się na drobny mak, a z tego szefostwo nie byłoby zbyt zadowolone. Na szczęście jestem w tym dość dobry – lata praktyki zrobiły swoje. Opowiem teraz na czym dokładnie polega ta praca i dlaczego śmiało mogę powiedzieć, że jest satysfakcjonująca.

Mini żuraw używany do montowania szyb

mini żurawiePraca montera szyb to praca z dwoma urządzeniami – konkretnie z manipulatorem podciśnieniowym i mini żurawiem. O ile manipulator pozwala szybę bezpiecznie złapać, o tyle to żuraw dostarcza ją bezpiecznie na miejsce montażu. Osobiście od zawsze pracuje na specjalnym mini żurawiu – z początku nie rozumiałem dlaczego, lecz teraz wiem – jego manewrowność i kompaktowość jest idealna w trudnych, miejskich warunkach. Logicznym jest też że mini żurawie są mniejsze niż ich pełno gabarytowi pobratymcy, dlatego lepiej też przeciskają się między samochodami których można spotkać w miastach całe mnóstwo. W razie wymiany przeprowadzanej w centrum nie zajmują też tyle miejsca – nie blokują więc całkowicie ruchu drogowego. Nasz mini żuraw ma też zdalną kontrolę, która pozwala na lepsze sterowanie wysięgnikiem. Zapobiega to możliwym stratom wywołanym potłuczeniem takiej szyby. Dodatkowo im mniejszy żuraw, tym łatwiej było wysięgnikiem operować w ciasnych alejkach. Dzięki zewnętrznemu modułowi zasilania mogliśmy nawet przeprowadzać nasze usługi wewnątrz budynków, jednak takie zlecenia były dla nas dość nietypowe. Jedno ze zleceń najbardziej zapadło mi w pamięci, gdyż tego dnia wiał dość mocny wiatr. Siła podmuchu przeszkadzała w pracy i bujała szklaną taflą zawieszoną w powietrzu, ale dzięki zwrotności żurawia byliśmy w stanie uratować szybę i zamontować ją następnego dnia. Później praca szła już dość gładko, jednak i tak ta sytuacja nauczyła mnie, by bardziej uważać na warunki pogodowe.

Sama praca z mini żurawiem była – jak już wspominałem – bardzo satysfakcjonująca i ciekawa. Nigdy nie wiedziałem, gdzie będziemy montować szyby danego dnia. Czy to w wieżowcu, czy w biurowcu, czy nawet w nowo stawianym budynku – nieważne gdzie, ze swoim mini żurawiem choćby i na koniec świata. Najlepszą częścią tej pracy i tak była możliwość pokazania swojej rodzinie budynku i możliwość pochwalenia się tym, że okna w nich zamontowane są dzięki twoim umiejętnościom.