Jachtem po chorwackim wybrzeżu

To była decyzja, która kiełkowała w nas od kilku miesięcy, czyli od powrotu z ostatnich wakacji. Dokąd pojechać tym razem? Chorwacja bardzo nam się podobała. Piękne plaże i ciekawe zabytki. Tak wiele było do obejrzenia. I to w dodatku w towarzystwie świetnej pogody. Praktycznie przez cały urlop nie narzekaliśmy na warunki atmosferyczne, bo nie było na co narzekać. Chcieliśmy słońca, więc mieliśmy słońce. Może by tak wrócić?!

Chorwacki rejs przygodą życia

rejsy w chorwacjiMyśl o powrocie nie była przypadkowa. Zakochaliśmy się w tym kraju. Kolejny wyjazd nad Adriatyk był więc poważnie rozważaną opcją, tym bardziej że droga do Chorwacji nie jest długa. Samochodem można dojechać w ciągu doby, samolotem jeszcze szybciej, a połączeń nie brakuje. Może jednak jakieś inne miejsce, po co drugi raz wchodzić do tej samej rzeki? Taka myśl pojawiła się na chwilę w naszych głowach. Wspomnienia sprzed kilku miesięcy okazały się jednak decydujące i decyzja stała się faktem. Uznaliśmy natomiast, że coś musimy zmienić. Inna część Chorwacji? A może więcej zwiedzania zamiast plażowania? Trudny wybór stał się mniej trudny, kiedy podczas przeglądania Internetu trafiliśmy na firmę oferującą rejsy w chorwacji. To było to. Właśnie na łodzi chcemy spędzić najbliższe wakacje. Rodzinny rejs to z pewnością interesująca propozycja, ale trzeba było bliżej się jej przyjrzeć. Na początek kwestie formalne, czyli kto może żeglować. Oczywiście trzeba mieć patent, ale w przypadku jego braku jest możliwość wypłynięcia z doświadczoną załogą. Jak dla nas super opcja. Infrastruktura to kolejna kwestia, którą zbadaliśmy. Okazuje się, że w Chorwacji nie ma z nią kłopotu. Zacumowanie, zejście na ląd na obiad albo na plażę, także po to, by trochę pozwiedzać – to wszystko jest do wykonania. A więc coraz bardziej kusząca oferta. O pogodzie w zasadzie nie ma co mówić. Słońce, ciepło, idealne warunki do odpoczynku na wodzie. A same łodzie? Cóż, do wyboru są jachty i inne, z żaglami albo silnikiem, oczywiście z kabinami sypialnymi. Okazało się jednak, że stosunkowo wcześnie trzeba złożyć rezerwację, by znaleźć odpowiednią łódź. We wrześniu na przykład może być z tym kłopot.

My na szczęście zdążyliśmy na czas i rezerwacji dokonaliśmy wystarczająco wcześnie. Mniej przyjemny okazał się fakt, że dość długo czekaliśmy na nasze wakacje na morzu. Cierpliwość opłaciła się jednak. Dziesięć dni na wodzie to był strzał w dziesiątkę. Piękne widoki, cudowna atmosfera, w dodatku czas spędzony razem z rodziną. To wszystko sprawiło, że rejs wspominamy do dziś i już zastanawiamy się nad kolejnym.